Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
112 postów 37 komentarzy

Bliżej prawdy

Marek Mróz - Dziennikarz, publicysta, tłumacz. Szerokie spectrum zainteresowań o wspólnym mianowniku, którym jest prawda, dziś towar deficytowy. A przecież tylko prawda nas wyzwoli.

Czy amerykański rząd ujarzmi digitalne monstra?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Valentin Katasonov nawiązuje do wcześniejszych tekstów jak to amerykańskie giganty IT (Amazon, Apple, Google, Facebook, Microsoft i inne) zyskały ogromną władzę nad USA.

Jeszcze niedawno giganty IT były tylko pośrednikami przekazywania informacji, dziś zaczynają dyktować państwu swoje warunki: co należy uważać za „prawdziwe” informacje a co za „fałszywe”. Okazuje się, że mają własne systemy wartości, zaczynają występować w roli redaktorów i cenzorów informacji, a w razie potrzeby forsują informacje, które uważają za najważniejsze. Nie są już pośrednikami lecz twórcami powszechnej opinii. W istocie, giganty IT stały się samodzielnym centrum mocy w życiu politycznym Ameryki.

Inny aspekt sprawy: korporacje IT zyskują coraz efektywniejszą kontrolę nad gospodarką. Ich wpływ ma różne formy, a rynki osiągnęły taki poziom, że stają się problemem dla amerykańskiego prawa antymonopolowego. W czasie, gdy większość dziedzin amerykańskiej gospodarki miały kłopoty z powodu koronawirusa, korporacje IT umocniły swoje pozycje.

Trump próbuje walczyć z ich wpływem. Na koniec maja podpisał zarządzenie o odpowiedzialności amerykańskich korporacji za treść materiałów upublicznionych na ich stronach i serwisach. Jednak wiele federalnych urzędów z powodu monopolistycznej pozycji IT gigantów w gospodarce wprowadziło to w zakłopotanie. W czerwcu 2019 okazało się, że amerykańskie urzędy wdały się w szerokie badania czterech spółek IT w celu zbadania możliwych naruszeń antymonopolowych zapisów. Federalna komisja handlu zdecydowała przyjrzeć się Amazonowi i Facebookowi, a Ministerstwo Sprawiedliwości wszczęło dochodzenie wobec Apple i Google. O własnym śledztwie informowali reprezentanci Kongresu USA.

Pod koniec czerwca w podkomisji Izby Reprezentantów odbyła się debata nt. polityki antymonopolowej. Przygotowywano się do niej przez rok. Rząd miał do dyspozycji 1,3 mln dokumentów i tysiące nagrań wywiadów. Debata odbyła się 29 czerwca i trwała 5 godzin przy udziale przedstawicieli 4 korporacji: Facebooka, Apple, Google, Amazona, tj. Marka Zuckerberga, Tima Cooka, Sundara Pichai i Jeffa Bezosa.

Trudność wykorzystania prawa antymonopolowego przeciwko gigantom IT polega na tym, że nie zawsze można wykazać przejaw monopolu, jak np. szkodę konsumentów. W przypadku społeczności IT na pierwszy rzut oka jest odwrotnie. Np. Amazon, specjalizujący się w handlu internetowym przebija konkurencję niskimi cenami. Serwer Youtube i wyszukiwarka Google to usługi bezpłatne. Sieci społecznościowe z messengerem na Facebooku także. Wiele innych aplikacji także jest darmowych. Ale bezpłatność taka może być formą dumpingu, tj. narzędziem do przejęcia rynków. Jeśli do tego dojdzie, polityka cenowa zmieni się o 180 stopni: dojdzie do gwałtownego wzrostu cen. Bezpłatny ser jest tylko w pułapce na myszy. Gdy wszyscy użytkownicy internetowych serwisów wejdą do „pułapki”, bezpłatny ser zniknie. Pojawi się ser płatny, na których wielu nie będzie stać.

Szefowie wszystkich czterech korporacji na spotkanie przygotowali się dobrze. Mogli upublicznić na internetowych stronach Izby reprezentantów Kongresu swoje krótkie oświadczenia na dany temat. Oczywiście, każdy z nich pokazał się z jak najlepszej strony. To, co kongresmeni nazywają „naruszeniem prawa antymonopolowego” jest, z punktu widzenia Silicon Valley, sukcesem i to nie tylko ich, ale całej Ameryki.

Jeff Bezos utrzymywał, że Amazon tworzy w amerykańskiej gospodarce nowe miejsca pracy, co stymuluje produkcję i zatrudnienie. Jednak eksperci odkryli, że Amazon żadnych nowych miejsc pracy nie tworzy, ponieważ jest tylko pośrednikiem między wytwórcą a konsumentem, a sprzedaż odbywa się poza granicami państwa.

Tim Cook z Apple z kolei wyjaśniał, że handlując mobilnymi aplikacjami App Store nie bierze od kupujących więcej niż 30%: popyt na światowym rynku na aplikacje jest duży, więc i marża duża. Tym bardziej, że Apple to nie tylko pośrednik; spółka kontroluje proponowane digitalne produkty przeznaczone do realizacji. Według Cooka inwestycje firmy są nie do przecenienia, ponieważ przynoszą nowe produkty internetowe i stymuluje ich rozwój. Jednak wielu uważa, że taka marża jest właściwie monopolową rentą. P Durov, twórca mesengorowego Telegramu ostro krytykuje Apple: „to wszystko brzmi tak, jakby 30-procentowa prowizja nie może trwać długo, ale sytuacja nie zmienia się od 10 lat”.

Za to Zuckerberg z Facebooka, uważa, iż konkurencja na digitalnych rynkach umacnia się, zwłaszcza ze strony firm zagranicznych. Jeżeli istnieje jakaś groźba monopolizacji tychże rynków, można spodziewać się jej ze strony Chin. Odrzucił oskarżenie, że spółka agresywnymi metodami wchłania i niszczy konkurencję. Jeśli mówimy o zakupie Instagramu i WhatsAppu, Zuckerberg pisze, že jego spółka dała im nowe życie. Bez Facebooku zatem, duża część ludzkości nie widziałaby, że te serwisy istnieją.

Szef Google - Sundar Pichai utrzymywał, że jej operacyjny system Android uszczęśliwił cały świat. Ma szerokie zastosowanie w smartfonach, e-bookach, tabletach, notebookach, telewizorach, projektorach, konsolach do gier, fitness bransoletach, i wielu innych. Dzięki Androidowi urządzenia elektroniczne tanieją i są dostępniejsze. Monopol podnosi ceny, ale w tym przypadku jest odwrotnie. Owszem, skromnie zauważa Pichai, Google jest światowym liderem w dziedzinie sztucznej inteligencji, samochodów bez kierowcy i kto wie, czego jeszcze, ale odrzucił zarzut, iż wyszukiwarka Google jest światowym monopolem: przecież nikt nie może ludzi zmusić do używania tej wyszukiwarki.

Demokrata David Cicilline, głowa antymonopolowej podkomisji Izby Reprezentantów, prowadził przesłuchanie. On i inni kongresmeni oznajmili, że uważają Facebook, Apple, Google i Amazon za monopole. Już wstępne przesłuchanie wykazało, że bezwzględnie niszczą one konkurencję. Przewagę nad konkurentami zawdzięczają bezprawnemu zbiorowi informacji o innych firmach, kopiowaniu i kradzieży cudzych technologii, wrogim przejęciom, itp. Wszystkie te firmy stały się supermonopolami ignorując amerykańskie prawo. Wstępną przemowę David Cicilline zakończył słowami: „nasi ojcowie założyciele nie kłaniali się przed królem. Tak my nie musimy kłaniać się przed imperatorami 'gospodarki online'”.

Odpowiedzi czterech kierowników IT biznesu na potania kongresmenów oraz dokumenty ujawnione podczas przesłuchania, pomogły lepiej zrozumieć sytuację.

Po pierwsze, wszystkie amerykańskie giganty IT prowadzą ostrą walkę nie tylko z chińskimi, ale i innymi zagranicznymi korporacjami. Między poszczególnymi korporacjami tej wielkiej czwórki widać także walkę.

Po drugie, żadna z firm nie przyznała się do jakiegokolwiek „filtrowania” informacji wchodzących do ich sieci. Były zmuszone do tego pod naciskiem państwa i społeczeństwa.

Po trzecie, kilku republikańskich kongresmenów (np. Jim Jordan z Ohio, Matt Gaetz z Florydy) nie wahało się podnieść polityczny aspekt działalności IT. Przedstawiono dowody działalności tych firm w interesie Partii Demokratycznej.

Po czwarte, wszyscy oni odrzucali (poza drobnymi wyjątkami) zarzuty naruszenia prawa antymonopolowego. Ich głównym argumentem było to, że większość serwisów oferowana była za darmo, a przejmowanie konkurencji tłumaczono ochroną digitalnych technologii, które w innym przypadku nie ujrzałyby światła dziennego, a ich twórców przyprawiły o bankructwo.

Jednak argumenty zarządzających tymi czterema koncernami nie przekonały kongresmanów, dochodzenie trwa.

P.S. Prezydent USA liczy, że kongres pomoże mu usadzić giganty IT. Można się domyślać, że trzeba to przeprowadzić przed wyborami, gdyż są oni wrogo nastawione przeciwko Trumpowi. Tego dnia, gdy w kongresie odbywało się opisywane przesłuchanie, szef Białego Domu napisał na Twitterze: „Jeżeli Kongres nie rozstrzygnie sprawiedliwie sprawy wielkich technologicznych korporacji... zrobię to sam za pomocą przepisów wykonawczych. W ciągu wielu lat, w Waszyngtonie miała miejsce tylko jedna bezskuteczna dyskusja, a naród naszego kraju ma już tego dość”.

Tekst oryginału: Способны ли государственные власти США обуздать цифровых монстров? ukazał się 6.10.2020 na fondsk.ru.

KOMENTARZE

  • w jakim celu
    To niemozliwe juz na ten moment, musieliby skasować caly obecny system i samych siebie.

    digitalne monstra to tak na prawde loże masonskie, uniwersytety, farmacja,najwieksze banki i w koncu wojsko.

    Nastepnie digitalne monstra to homo-digital , zywy inwentarz , ktory wyznaje techno-wiare. Oni nie mają celu głaskać.

    Nieosiągalne.
  • Wcześniej dzieci diabła opanowały
    środki masowego przekazu (rażenia), które dopiero raczkowały - bo oni pierwsi się poznali, ze prasa czy Kino - to doskonałe narzędzia do sterowania masami.
    Wniosek?
    Nowych technologii już nie musza opanowywać - bo na bieżąco trzymają kosmate łapki na pulsie za pomocą forsy skumulowanej w tychże kosmatych łapkach.
  • @CIApy 15:44:26
    "ktory wyznaje techno-wiare" nie całkiem to inny mechanizm...
    po prostu własność..
    To tak jak w czasach niewolnictwa ..niewolnik musiał wyznawać poglądy swojego właściciel...spróbował by nie...
    Kapitalizm to tylko przypudrowane niewolnictwo..
    różnica taka że niewolnik sam się żywi i organizuje sobie barak..
    ale zobowiązanie co do "wiary" czyli poglądów nadal obowiązuje.
    Tak działają media i cały kapitalistyczny zachód.
  • @Oscar 17:53:03
    Nie wiem , ale mam wrażenie że rozumiemy to podobnie..

    Nie do konca rozumiem tresc Pana komentarza , moze mojego Pan rowniez nie zrozumiał.?


    Co do roznic to ja w technologii nie widzę własnosci a przywłaszczenie, co się tyczy mas korzystajacych niewolniczo ze srodków przekazujacych ten styl ,forme i jezyk to jest kompletnie pozbawiona wlasnosci , a na pewno bedzie.

    Wlasnosc intelektualna oraz patent to jak licencja, a moze jeszcze gorsze..
  • Bedziemy glosowac za pare tygodni i wszystko w USA wyjasni sie.
    Glosujemy na Trumpa, za wolnoscia a przeciw bolszewizmowi.
  • @staszek kieliszek 03:31:13
    Głosuj Pan sam na siebie albo niewolniku na kogoś.. Ja nie bede komus oddawal swojego glosu bo automatycznie przestaje istniec, a wtedy przestaje miec prawo udzialu w kreowaniu swojego zycia i sam degraduje demokracje.

    Jak zaglosujesz Pan na siebie to może nie bedziesz jednym z tych co jak jest przecena w Lidlu to żerują i koczują jak po lesie na grzybach.

    Twierdzenie, że bez polityki czlowiek nie istnieje z miejsca zrzuca kurtynę demokracji.


    Trumpa , gdyby nie digitalne monstra nigdy bym nie zobaczył, bezposrednio, na oczy nigdy nie widziałem, a juz na pewno nie rozmawiałem .

    Musiałbym być Cadillac-iem, żeby zagłosować na kogokolwiek kogo nie znam.
  • @CIApy 08:59:52
    W tym akurat momencie dziejowym trzeba dać wsparcie siłom, które choćby teoretycznie są skore by przeciwstawić się obecnym planom globalistów.
    Gdy wygra układ dyktujący obecny bieg zdarzeń, za kilkadziesiąt lat nas ludzi na Ziemi już nie będzie.
  • @zadziwiony 21:43:36
    Z calym szacunkiem ale nich Pan nie mówi mi o dziejowym momencie bo gdyby takowy istniał dla prawdziwych sił to demokracja w ciagu jednego dnia przestała by istniec jak przestał istniec mur berlinski.

    Demokracja narkomanów albo liberalnych egoistycznych popaprańców , ktorzy obserwują trendy i modę , chodząc w maskach i dziurawych spodniach wpatrzeni w biegu w smartfony??

    Ile jest osób głosujących po to by popierać częśc swoich działan w oparciu o zasady moralne i sledzenie wydarzeń a ile jest mas glosujacych po to by zrzec sie odpowiedzialnosci za wlasne zycie..


    Retoryka Trumpa i doradcy to retoryka miedzy innymi Busha i rotschilda zaadoptowana do biezacych wydarzen i czasu.

    To sa syjonisci, a nie żadni wybawcy narodów.

    Trump ze swoją ideologią "smart" nic innego nie może jak tylko wspierać od zaplecza siły eugeniczne zresztą jakie ma wyjscie jesli w tak duzym stopniu zepsute jest spoleczenstwo amerykanskie oraz sluzba i ochrona zdrowia publicznego stała sie pretekstem w kampanii wyborczej i biznesem.

    Robienie biznesu na spolecznym nieszczesciu, przedstawia go w roli polityka ideologii szkoly frankfurckiej, a nie wodza troszczącego się o dobro pomieszanego narodu.

    Agent nieruchomosci , wlasciciel zlotych,marmurowych wiezowców oraz wielkich posiadlosci, show-man i dziwkarz czymkolwiek moze sie zajać.

    To już chociaz to jak wybór miedzy tuskiem a kaczynskim wole Putina bo udzialy w Gazpromie i reszcie spolek musi posiadać, jezeli ma miec jakas realniejsza wladze na sektorem gospodarczym tak wielkiego Kraju, a reszte tlumaczy dzialalność w KGB oraz sowieckiego ustroju minionego ustroju.
  • @CIApy 13:56:20
    Nie zmieniam swojego zdania. Nie ma innego wyboru, a stoimy przed największym wyzwaniem w historii tej cywilizacji. Trzeba dostać choćby trochę więcej czasu. W tej chwili dominującego znaczenia nabierają siły związane z przemysłem IT i big farma i to oni dyktują scenariusz bieżących wydarzeń. To oni największe zyski na tym osiągną. Przejmą całkowitą kontrolę nad innymi korporacjami , służbami siłowymi i nad ludźmi. Tramp, jest raczej przedstawicielem obozu słabnącego i jego zwycięstwo daję choć nikłą nadzieję na opóźnienie tego marszu w otchłań bez powrotu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031