Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
112 postów 37 komentarzy

Bliżej prawdy

Marek Mróz - Dziennikarz, publicysta, tłumacz. Szerokie spectrum zainteresowań o wspólnym mianowniku, którym jest prawda, dziś towar deficytowy. A przecież tylko prawda nas wyzwoli.

Trzy antyutopie - trzy modele przetworzenia Homo Sapiens

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Valentin Katasonov analizuje literaturę pod kątem współczesnych wydarzeń.

 

Antyutopia jest nowym nurtem w światowej literaturze. Moim zdaniem za antyutopie możemy uznać głównie plany i scenariusze przyszłości, istniejące w formie artystycznej. Plany i scenariusze, przygotowywane przez zakulisową elitę światową, skierowane na wprowadzenie nowego porządku świata, tj. absolutnej i wiecznej hegemonii nad resztą ludzkości to rzeczywistość.

W dawnych czasach byli to carowie, imperatorzy i dyktatorzy, dążący do władzy nad całym światem. We wszystkich tych przypadkach plany się nie spełniły. Aleksander Macedoński zdobył pół świata i zanim zmarł w wieku 32 lat był pewien, że zdobędzie drugą połowę. Jego imperium po roku rozpadło się jak domek z kart. Podobnie wypadł rzymski cesarz Trajan, Karol Wielki, czy Napoleon Bonaparte. Wodzowie umierali, a podczas ich najazdów armie się rozpadały.

Od XVIII wieku pojawiają się w Europie liczne tajne stowarzyszenie (loże masońskie różnych rytów, Iluminaci, Różokrzyżowcy), łącząc się z finansjerą ( Rothschildowie i inni lichwiarze, bankierzy i kapitaliści), aby zyskać władzę nad światem. Z czasem rozumieją, że aby ją zdobyć nie wystarczy tylko siła. Trzeba zająć się przetworzeniem człowieka jako obiektu władzy.

Światowa moc tych, których określić możemy jako światowy, zakulisowy trójczłonowy komitet właścicieli pieniądza, wykorzystuje gigantyczne kwoty na zakup mediów, polityków, lekarzy, zarządy instytucji, oświatę i kulturę. Plan przemiany człowieka przeprowadzony ma być „tajnie”. Ale mimo to co nieco wydostaje się na zewnątrz.

Po pierwsze chodzi o świadectwo dysydentów, którzy z jakichś powodów opuścili „wąski krąg”, jak np. pracownik NSA (National Security Agency) Edward Snowden. Po drugie, istnieją liczne dokumenty, których nikt nie czyta. Nie są one tajne, leżą na widoku, ale dla szukających sensacji nie mają wartości. Przykładem są wykłady Klubu Rzymskiego. Po trzecie, antyutopijne powieści; oczywiście nie wszystkie, tylko niektóre, napisane przez autorów obdarzonych intuicją, spostrzegawczością, szerokim poglądem oraz także tych, mających dostęp do tajnych informacji lub do ich posiadaczy.

Za klasyczne dzieła antyutopijnego nurtu uznać należy powieści „My“ (1920) Jewgenija Zamjatina (twórcy tego nurtu), „Koniec cywilizacji“ (1932) Aldousa Huxley'a i „1984“ (1948) George Orwella. W czym są te książki podobne i czym się różnią. Opisują trzy modele społeczeństwa przyszłości, przy czym nie są one wytworem samej fantazji autorów, lecz wizją światowego, tajnego planu, w różnych wariantach, bo też sytuacja na świecie się zmienia i plany trzeba korygować przechodząc od jednego modelu do drugiego.

Mamy więc trzy warianty przemiany ludzkości.

W powieści „My” jest to operacja mózgu na sposób lobotomii. W „Końcu cywilizacji” to naukowa selekcja biologiczna i narkotyki. W „1984” chodzi o „poprawne” myślenie za pomocą strachu i tortur.

We wszystkich trzech powieściach metody na wytworzenie „właściwego człowieka” dopełnia pranie mózgu, najpierw na poziomie edukacji i wychowania, potem w miejscu pracy i podczas całego życia, aż do śmierci. Do tego używane są media, pop-kultura i prymitywne zabawy. W powieści „Koniec cywilizacji” u dzieci wywołuje się zespół odruchów metodami Pawłowa (tych samych jakie uczony stosował wobec psów) z użyciem czekolady i elektrowstrząsów. W powieści „1984” używane są telewizyjne obrazy na płaskich monitorach przez 24 godziny atakujące mózgi informacjami i propagandą.

W żadnym z tych trzech modeli nie znajdziemy instytucji małżeństwa i rodziny. W powieści „My” stosunki seksualne nie są wolne, lecz regulowane. Celem regulacji jest niedopuszczenie do trwałych związków międzyludzkich, co jest niebezpieczne, dochodzi więc do powstawanie „nielegalnej” rodziny i nieusankcjonowanemu rodzeniu dzieci. W „Końcu cywilizacji” mamy pełną wolność miłości, ale pod ścisłym zakazem poczęcia w łonie matki. Dzieci powstają na fabrycznej taśmie! W „1984”stosunki płciowe między mężczyzną i kobietą są zakazane, bo Wielki Brat uważa je za zbyteczną stratę energii, którą należy skoncentrować na realizację celów stawianych przez partię. Miłość między kobietą a mężczyzną Ministerstwo Miłości uznaje za możliwość niewierności wobec Wielkiego Brata; dozwolona jest, a nawet nakazana miłość wobec Wielkiego Brata!

Rodzenie dzieci regulowane jest co do ilości i jakości. Pod słowem: ilość, na myśli mam planowane wskaźniki ilości obywateli. Pojęcie: jakość określa, które dzieci są produktem pierwszej, które drugiej jakości, a które uważane są za wybrakowane (te są likwidowane). W powieści „My” wszyscy ludzie należą do jednej klasy, w „Końcu cywilizacji” jest pięć klas, a w „1984” - trzy. Urzędnicy kontrolują dotrzymania proporcji między ilością ludzi różnej jakości (klas). W „1984” proletariuszom na wiele pozwala się, ponieważ są już całkiem zdegenerowani i stracili resztki rozumu; ich zachowania zasadzają się na odruchach, które łatwo kontrolować: „wszystko jedno, jakie poglądy masy przyjmują, a jakie odrzucają. Mogą zachować swobodę intelektualną, ponieważ intelektu własnego nie mają”.

W powieści „My” i „1984” władza uzupełnia proces tworzenia „właściwego” człowieka użyciem siły. Nie ma jednak gwarancji, że człowiek będzie wobec niej lojalny i że będzie odpowiadać antropologicznym standardom „nowego świata”. W powieści „My” kontrolą nad zachowaniem ludzi zajmuje się Biuro Opiekunów (policja i służby informacyjne). W „1984” jest to Ministerstwo Miłości (również policja i służby informacyjne). W „Końcu cywilizacji” widzimy społeczność, wobec której władza stosuje „miękką siłę”. Człowiek nie rodzi się już w łonie matki, lecz jest fabrycznym produktem taśmy produkcyjnej. Rodzi się w wielkiej butli, w której umieszczane są ludzkie embriona, te zaś wytwarza się przez zapłodnienia genetycznego jajek. Genetyka w huxlejowskim światowym państwie stoi na wysokim poziomie. Po pierwsze pozwala podzielić ludzkość na lepsze i gorsze grupy klasowe według różnych kodów generycznych. Po drugie umożliwia produkcję takich ludzi, jakich w przyrodzie nie ma. Dotyczy to zwłaszcza wyższych typów, tych, którzy mają rządzić. Nazywa się ich alfa. Pozostałe to beta, gamma, delta, epsilon.

Oczywiście i u Huxley'a, nie ma gwarancji, że człowiek będzie grzecznie funkcjonować jak maszyna, dlatego stosowane są narkotyki regulujące zachowaniami. Najczęściej człowiek sam zmienia się dobrowolnie. W jednostkowych, niestandardowych eksperymentach, rząd postępuje humanitarnie: wysyła ludzi na wygnanie do odległych rejonów. Żadnych tortur, zabójstw (jak w „1984”) czy straceń (jak w „My”).

Aby jednak doszło do „harmonijnych” stosunków między władzą a narodem („Koniec cywilizacji”), stary naród musi zostać zniszczony, co dokonuje(XXVI wiek) rewolucja, zmieniająca starego człowieka w byt człekopodobny.

A. Huxley był pozytywnie nastawiony do nowego modelu społecznego porządku, który opisał w książce. Niektórzy badacze jego twórczości przypuszczają, że dla pisarza, będącego przeciwnikiem totalnych systemów, była to utopia, a nie antyutopia. Coś jednak go trapiło. Podejrzewam, iż trapiła go niedorzeczna myśl: jak się ludzie znaleźli w XXVI wieku?

Stać się tak mogło jedynie w wyniku nieograniczonej przemocy. Po pierwsze, potrzeba było zniszczyć instytucje małżeństwa i rodziny. Po drugie, zakazać naturalnego rodzenia dzieci i przejść na masową produkcji ludzi z użyciem inżynierii genetycznej (tj. eugeniki). Po trzecie, konieczne było utworzenie społeczeństwa kastowego przez wymazanie naiwnych haseł o „wolności, równości i braterstwie” znanych od Rewolucji Francuskiej”. Po czwarte, wprowadzić w ramach każdej kasty swoistą tożsamość. Po piąte, zaproponować ludziom „wygodną transakcję”: wymienić wolność za zabawę, chleb i swobodę grzeszenia.

Huxley rozumiał, że rewolucyjnymi metodami takiej przemiany nie da się uskutecznić. Dla Anglika była to tylko czysta i nierealna utopia, a dostać się do niej można było jedynie wskutek przemocy, walki i przelewu krwi, lub rewolucji. Doszedł więc do wniosku, że najkrótszą i bezkrwawą drogą do „nowego, wspaniałego świata” będzie rewolucja narkotykowa. Drugą połowę życia poświęcił nie tylko filozoficznemu dowodzeniu konieczności takiej rewolucji, ale też osobiście uczestniczył w jej realizacji. Mam na myśli jego udział w projekcie CIA „MK-Ultra“ wprowadzającym narkotyki wśród amerykańskiej młodzieży.

W XXI wieku widzimy oznaki, że zakulisowe siły zwróciły się w kierunku modelu opisanego w „1984”. To twardy wariant oparty na sile i strachu. Pierwsze symptomy przechodzenia od modelu Huxley'a do modelu Orwella pojawiły się już na początku wieku. Wydarzenia z 11 września 2001 roku wielu ekspertów określiło jako początek amerykańskiego terroryzmu państwowego. Pod flagą wojny z domniemanym terroryzmem Bin Ladena i innych grup utworzonych przez CIA, zapoczątkował Waszyngton kampanię globalnego terroryzmu. A to jest także sposób na wytworzenie atmosfery wszechobecnego strachu. W 2020 roku te tajne siły przekazały kolejną porcję strachu pn. COVID-19. To także globalna terrorystyczna operacja. Udało się połowę ludzkości zamknąć w „domowym więzieniu”, ucząc ich przy okazji „odpowiedzialnych” zachowań.

Kwarantanna jest stopniowo odwoływana, ale tresura i jej efekty trwać będą jeszcze długo. A może już zawsze? „Właściciele pieniądza” przygotowują ludzi na nadchodzący „nowy, wspaniały świat”.

 

Tekst:Три антиутопии – три модели переделки Homo Sapiens ukazal się 19 VI 2020 na fondsk.ru.

KOMENTARZE

  • autor
    Dobre - bo głupie.

    Te rozważania - straszące ludzi - są o tyle bez sensu, że pomijają cel ludzkiego bytowania.
    Po co człowiek żyje?
    Przecież w każdej wersji tu przedstawionej widać bezsens ludzkiego istnienia, które można określić jako nieproduktywne zużywanie zasobów ziemi.

    Jeśli polityka miałaby obracać się wokół tak rozumianego zagadnienia - to im szybciej nastąpi likwidacja tego wrażego - ludzkiego gatunku, tym lepiej.

    Czego sobie i wam życzę, a co daj Boże. Amen.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:41:20
    Polityka obraca się wokół interesów politykierów, a nasze obchodzą ich o tyle by ich nie zlinczować .
    W tym kontekście zarządcy świata mają w tyle sens naszego istnienia. Z tego też powodu chcą nas zutylizować do ok. 1miliarda. Przedstawione w wywodzie scenariusze wydarzeń zdają się to potwierdzać.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:41:20
    Bieg bieżących wydarzeń także chyba potwierdza narysowane scenariusze. Znaczy, taki jest chyba naturalny bieg zdarzeń w rozwoju i rozpadzie cywilizacji
  • ...
    //Za klasyczne dzieła antyutopijnego nurtu uznać należy powieści „My“ (1920) Jewgenija Zamjatina (twórcy tego nurtu), „Koniec cywilizacji“ (1932) Aldousa Huxley'a i „1984“ (1948) George Orwella. //

    To klasyka.
    Ale każda z nich idzie w przerysowanie skrajności.
    Mało znaną prozą w temacie jest niedokończona trylogia autorstwa Tadeusza Markowskiego zatytułowana odpowiednio w kolejnych częściach:
    "Mutanci", "Umrzeć, by nie zginąć", "Dzieci Hildora".
    Część ostatnia się została napisana. Autor zmarł przedwcześnie.

    Jest to literatura Sci-Fi z podgatunku "political fiction". Wybiega daleko w przyszłość ale opisuje dokładnie, bardzo dokładnie, to na płaszczyźnie dzisiejszej wojny globalnej się dzieje.
    Autor nie był zbyt utalentowany, jeśli chodzi o literacki język - artyzm na poziomie nowelki dla nastolatków w okularach ze szkłami o grubości denek po butelkach pepsi-coli - ale treść... TREŚĆ i przesłanie, jak w pysk strzelił.

    Ostatnie wydania z lat 80'tych. Nie zostały wznowione, bo oczywiście rodzina się pochlała o prawa "autorskie". GREED!!!
    Ale jest gdzieś w internecie. U mnie na dysku też jest. Jakby co, pisać PW.

    P.S. 5*
  • Bardzo ciekawy temat. Wszystkie proponowane scenariusze
    przyszłych losów człowieka na ziemi, mają jedną wadę, scenariusz jest pisany przez jednego człowieka dla całej ludzkości. A każdy człowiek w tej ludzkiej zbiorowości jest wszechświatem i każdy człowiek ma możliwości zmiany wielkich planów i zamierzeń. Stąd realizacja takich czy innych pomysłów zawsze się rozbija o nieprzewidziane przeszkody, czyli o zmienne nieuwzględnione w tych macierzach wg, których robiono optymalizację.

    Proszę przeanalizować historię i sprawdzić na ile sprawdziły się plany i zamierzenia w sensie globalnym do tej pory. Na jakiej podstawie można przewidywać, że w przyszłości będzie inaczej?
  • @Anna-PK 19:53:10
    //Proszę przeanalizować historię//

    Historia jaką znamy i jakiej się uczyliśmy i uczą się młode pokolenia jest pisana palcem (parchatym) ma wodzie.
    Sprawdzanie "na ile się sprawdziły" plany, szczególnie te sprzed XX wieku to próby analizy wydarzeń z baśni braci Grimm i Andersena. Nie wspominając i twórcach nowożytnego całkowicie sztucznego języka angielskiego czyli Szekspirach z krainy spekulantów cebulkami tulipanów, zanim się nie przenieśli (wynieśli) na Wyspy Brytyjskie.

    Czy Pani wie, że przed 1850 rokiem cmentarze jakie znamy obecnie były wówczas jakimś kuriozum?
    Nie wierzy Pani? To niech pani weźmie drewnianą łopatę do odśnieżania i spróbuje nią wykopać dół wystarczający na mogiłę.
    Bez szpadla zrobionego ze STALI nie ma mowy o kopaniu rowów, kanałów, grobów. A stal na skalę masową przemysłową zaczęto produkować dopiero w okolicach 1870 roku.
  • @Kmieć 20:48:18 To te miecze w wojnie pod Grunwaldem jakie
    przesłano Władkowi Jagielle przed bitwą, też musiały być drewniane. A zbroja w którą zakuwano łby rycerskie, z czego była? A jak było z tymi rusznicami z których Wołodyjowski bronił Kamieńca Podolskiego, z czego były zrobione?
  • @Anna-PK 23:06:42
    Z mchu i paproci.

    Przed około 1870 rokiem NIE BYŁO technologii przemysłowego wytwarzania stali. Metodami chałupniczymi i owszem, ale jakość stali (jej parametry fizyczne) nie była powtarzalna.
    Natomiast przed 1800 stal w Europie nie była wytwarzana.

    Wszytko to jest w wikipediach. Wystarczy poskładać do kupy lata kolejnych wynalazków i odkryć naukowych potrzebnych do stworzenia przemysłowego łańcucha materiałów i narzędzi koniecznych do wytworzenia konkretnego produktu.
  • @Kmieć 08:30:12
    10 tys lat pne nie znali metali, a robili piękne rzeźby i zakopywali do ziemi całe osiedla (Gobekli - Turcja). A liczne podziemne miasta z ulicami i mieszkaniami nie wykute w żadnej skale to też fakt
  • @wujal 10:29:20
    Swinto prawda.
    Poza tym istnieja b.glebokie cmentarze z czasow czarnej smierci oraz choleryczne.
    Powinny wogle nie powstac.
    Tak samo jak przyslowiowe juz zabytki starozytnosci o gigantycznej skali.
    Oficjalna wersja to miedziane dlutka oraz pocieranie blokow.
    To kto kopal masowe groby, prowadzil cmentarze i budowal grobowce. Starozytni kosmici?
  • @Kmieć 08:30:12
    "Natomiast przed 1800 stal w Europie nie była wytwarzana.
    Wszytko to jest w wikipediach. "

    Była wytwarzana w już w średniowieczu, np we Francji, była kosztowna i metody produkcji utajniano. Sprowadzano także stal damasceńską z Bliskiego Wschodu.
  • @Pedant 13:08:42
    Ta jest. Poszczegolni kowale i platnerze trzymali w tajemnicy przewaznie rodzinne metody skuwania i naweglania. Dlatego do tej pory nie udalo sie odtworzyc damastu.
    B. rzadko uzywano zelaza meteorytowego.
    W Japonii pierwsze jednosieczne miecze mialy wlasnie przez nie " niebianskie" pochodzenie.
    Ale lepsza czy gorsza stal byla.
    Inaczej pod Grunwaldem walczono by przewaznie orezem z brazu.
  • @Kmieć 08:30:12
    „Przed około 1870 rokiem NIE BYŁO technologii przemysłowego wytwarzania stali.”

    I cóż z tego?

    Przed około rokiem 1870, a już z pewnością przed rokiem 1760 nie było technologii przemysłowego wytwarzania NICZEGO, rewolucja przemysłowa nie na darmo nazywa się rewolucją przemysłową. Wytwarzano wszystko metodą chałupniczą, albo w manufakturach, które zaczęły powstawać w Xlll w., ale nie było zakładów przemysłowych wytwarzających np. meble czy tkaniny na wielką skalę. Co nie znaczy, że ludzie chodzili nago, a spali i jedli w lepiankach na klepisku, bo domów i podłóg też nie wytwarzano na skalę przemysłową.

    Nie było cmentarzy, to co robiono ze zwłokami? Palono? Zasypywano kupą kamieni? Pierwsze słyszę.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:41:20
    Z kolei to co Pan napisał wydaje się miec niestety sens, a na pewno w kontekscie populacji.

    Zaczynam dostrzegac inny problem.

    Ludzie , zamknieci w swiecie online (niejako bez wyjscia bo bez mozliwosci w nim działania na poziomie swiata realnego) zderzając się z informacjami o biezących i nadchodzacych wydarzeniach stają się jeszcze bardziej bezsilni bedac swiadomymi zakladnikami zmian.

    Są w niewoli Ci którzy o tym nie wiedzą oraz Ci którzy to rozumieją.

    Po prostu , jezeli ktoś zapozna się z planem , ale nie jest w stanie działać, a wielokroć nie jest , to jeszcze bardziej wypacza rzeczywistość.


    Może koniec cywilizacji oznacza początek czegoś innego. Poniekąd poczucie bezsensu czasem może przerodzić się w sens bo jezeli czlowiek zdał sobie sprawę z tego i nie popelni aktu mnozenia fizycznego/zwierzecego zakonczy swoją niedole zycia doczesnego w tej postaci..

    W koncu to odrozni czlowieka od zwierzecia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031