Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
101 postów 36 komentarzy

Bliżej prawdy

memron - Dziennikarz, publicysta, tłumacz. Szerokie spectrum zainteresowań o wspólnym mianowniku, którym jest prawda, dziś towar deficytowy. A przecież tylko prawda nas wyzwoli.

Rewolucyjny akt mówienia prawdy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

John Pilger na nowo definiuje mówienie prawdy

 

George Orwell powiedział: „W czasach uniwersalnych oszustw mówienie prawdy jest rewolucyjnym czynem.“

 

Teraz są ciemne czasy, gdy propagandowe oszustwa dotykają życia nas wszystkich, jakby realna polityka została sprywatyzowana a iluzja legitymizowana. Wiek informacji jest wiekiem mediów. Mamy polityków z mediów; cenzurę mediów; wojnę z mediami, nagrody z mediów, zabawy z mediami – surrealistyczne wytworzone linki, klisze, oparte na fałszywych założeniach.

 

Bajeczna technologia stała się tak naszym przyjacielem jak i wrogiem. Zawsze gdy włączamy komputer lub urządzenie cyfrowe– nasz świecki różaniec – jesteśmy narażeni na sterowanie naszymi zwyczajami, na kłamstwo i manipulację.

 

Edward Bernays – austriacko-amerykański pionier w dziedzinie public relations i propagandy, który wymyślił określenie „związki z jawnością”, będące eufemizmem dla „propaganda”, przepowiedział to ponad 80 lat temu, nazywając to „niewidzialną władzą”. Pisał:

„Ci, którzy manipulują tym niewidzialnym żywiołem (nowoczesna demokracja), tworzą niewidzialną władzę, mającą faktyczną moc rządzić w naszym kraju... nasz umysł jest sformatowany, nasze pragnienia wyprodukowane, nasze myślenie zaprojektowane, w większości przez ludzi, o których nigdy nie słyszeliśmy...”

 

Niewidzialna władza chce nas podbić, mieć wpływ na nasze poglądy polityczne, nasze rozumienie świata, zdolności samodzielnego myślenia, oddzielania prawdy od kłamstwa. To forma faszyzmu, które to słowo słusznie używamy ostrożnie, raczej zostawiając je w odchodzącej przeszłości. Ale podstępny współczesny faszyzm staje się nowym zagrożeniem. Tak jak w latach 30.tych wielkie kłamstwa serwowane są z częstotliwością metronomu. Muzułmanie są źli. Saudyjscy fanatycy są dobrzy. ISIS jest złe. Rosja zawsze jest zła. Chiny zaczynają być złe. Bombardowanie Syrii to dobrze. Skorumpowane banki - dobre. Podwójny dług jest dobry. Ubóstwo jest dobre. Wojna jest normalna.

 

Tych, którzy powątpiewają w te oficjalne prawdy, ten ekstremizm, uważani są za kandydatów do zabiegu lobotomii – dopóki nie zostali zdiagnozowani na żądanie. BBC świadczy takie usługi gratis. Nie podporządkowanie się jest określano jako „radykalizm” - cokolwiek to znaczy.

 

Prawdziwy dysydent stał się czymś egzotycznym, mimo że dysydenci nie byli nigdy ważniejsi. Książka, którą czytam - Wikileaks Files, jest odtrutką na faszyzm, który swoją nazwę przemilcza. To rewolucyjna książka, tak jak samo Wikileaks jest rewolucyjne w takim znaczeniu, w jakim użył je Orwell cytowany na wstępie. Nie tylko mówi, że nie musimy akceptować tych codziennych kłamstw, ale nie musimy być cicho. Czy jak Bob Marley, który kiedyś śpiewał: „Uwolnijcie się od duchowego niewolnictwa.”

 

We wstępie Julian Assange wyjaśnia, że nigdy nie dość upubliczniania tajnych informacji wielkich tego świata: zrozumienie tego jest kluczowe , tak samo jak ich umieszczenie w kontekście czasu obecnego i historycznej pamięci. To godny uwagi sukces tej antologii, ożywiającej naszą pamięć. Łączy dowody i zbrodnie które sprowadziły tyle cierpień na ludzkość, od Wietnamu i Ameryki Środkowej po Środkowy Wschód i Europę Wschodnią, z chciwości amerykańskiej władzy.

 

Obecnie trwa amerykańsko-europejska próba obalenia rządu Syrii. Premier David Cameron jest szczególnie chciwy. To ten sam Cameron, którego zapamiętano nako oślizłego PR agenta zatrudnionego przez likwidatora niezależnej telewizji brytyjskiej.

 

Cameron, Obama i jeszcze bardziej służalczy Francois Hollande, zaczęli obalać ostatnią pozostałą multikulturowy rząd w Syrii, co przygotowało drogę dla fanatycznego ISIS.

 

To szaleństwo, a wielkie kłamstwo mające je usprawiedliwić, że jest to pomoc dla Syryjczyków, którzy powstali przeciwko Basharu al-Assadowi w arabskiej wiośnie. Wikileaks Files ujawnia, że zniszczenie Syrii było długofalowym, cynicznym imperialnym projektem powstałym na długo przed arabską wiosną.

 

Dla władców świata w Waszyngtonie i Europie przestępstwem jest nie tylko despotyzm tamtejszych rządów ale ich niezależność od amerykańskiej i izraelskiej siły. Tak jak takim przestępstwem jest niezależność Iranu, Rosji czy Chin. W świecie rządzonym przez Amerykę niezależność nie jest tolerowana.

 

Książka odsłania prawdę za prawdą. Prawdę o wojnie z terroryzmem, która sama była terrorem, prawdę o Guantanamo, prawdę o Iraku, Afganistanie, Ameryce Łacińskiej.

 

Nigdy dotąd mówienie prawdy nie było tak naglącą potrzebą. Chwalebne wyjątki ludzi w mediach zostały wchłonięte do systemu propagandy; nie będącą już dziennikarstwem lecz anty-dziennikarstwem. Jeżeli nie jesteście gotowi śledzić i analizować każde niejasne twierdzenie, tak zwane wiadomości będą nieczytelnymi i nieprzejrzystymi.

 

Czytając Wikileaks Files wspominam słowa nieżyjącego Howarda Zinna, który często mówił o sile, którą rządy nie mogą stłamsić”. Opisuje to Wikileaks i alarmuje udzielając swojej odwagi.

 

Prywatnie znam ludzi z Wikileaks już od dłuższego czasu. To, że osiągnęli to, co osiągnęli w sytuacji jest godne podziwu. Sarah Harrison opisuje jak z przyjaciółmi założyła „Publiczną bibliotekę amerykańskiej dyplomacji”, w której znajduje się ponad dwa miliony dokumentów, wcześniej o ograniczonym dostępem. Naszą pracą – pisze – poświęcamy na rzecz dostępności historii dla wszystkich. Te wzruszające słowa są jednocześnie hołdem złożonym jej odwadze.

 

Uwięziony w ekwadorskiej ambasadzie w Londynie Julian Assange jest wymownym przykładem reakcji na działania łajdackich i tchórzliwych sił dążących do zemsty i działających przeciwko demokracji.

 

Ale to nie zraziło Juliana i jego przyjaciół z Wikileaks. Czy to coś znaczy?

 

 

 

The Revolutionary Act of Telling the Truth 30. października 2015 na Global Research

KOMENTARZE

  • autor
    Jeżeli jest już taka sytuacja jak autor twierdzi,że dzisiaj naszą rzeczywistość kreują media to jest jedyna droga jak temu zapobiec to,by były załóżmy co roku wybory do mediów tzn.ich przedstawicieli.Każdy dziennikarz który by zdaniem wyborców wprowadzał ,czy rozszerzał fałszywe informacje,stosował by lobby do poszczególnych przedstawicieli władzy czy życia publicznego nie miałby bytu występować publicznie.Nie może być tak,że kłamstwo przekazane z mediów ma kształtować naszą świadomość.Nie może być tak,że dziennikarz z pseudo autorytetami stawiają diagnozę w danym temacie,utrwalają w odbiorcy tą jedyną rację która jest przez nich autoryzowana,stosując wobec innych poglądów niekiedy wręcz żenujące wywody starające się przeciwnika skompromitować.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031