Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
101 postów 36 komentarzy

Bliżej prawdy

memron - Dziennikarz, publicysta, tłumacz. Szerokie spectrum zainteresowań o wspólnym mianowniku, którym jest prawda, dziś towar deficytowy. A przecież tylko prawda nas wyzwoli.

Nowe gusło psychiatrii częścią NWO

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Już sama chęć odżywiania się nieszkodliwą żywnością to choroba umysłowa - twierdzą psychiatrzy.

System, w którym przyszło nam żyć coraz bardziej zaciska pętlę na naszej szyi. Odbywa się to po trochu, metodą salami, czy jak kto woli użyć innej metafory – powolnego podgotowywania żaby, która wrzucona do wrzątku od razu by zeń wyskoczyła, ale umieszczona w zimnej ale stopniowo podgrzewanej wodzie, nawet nie zauważy, że jest już gotowa. Przyznam, że ten przykład bardziej mi odpowiada, gdyż moim zdaniem, jest bardziej adekwatny do sytuacji, ale to już szczegół.

Na obecnym etapie do akcji wkroczyła psychiatria. To dość kontrowersyjna specjalizacja medyczna, nie przez wszystkich uznawana za naukową, zaledwie od półwiecza mogąca posługiwać się lekami, a przez niektórych uznawana za rodzaj szamaństwa. Poza tym, psychiatria ma swoją czarną legendę uformowaną z jednej strony przez takie kultowe dzieła jak film „Lot nad kukułczym gniazdem” lub w formie real -–w postaci „psychuszek” dla opornych wobec socjalizmu w Związku Radzieckim. Na naszym gruncie psychuszki wprowadził nie tak dawno ówczesny poseł PO i z jej ramienia minister sprawiedliwości – Jarosław Gowin, dla „osób stwarzających zagrożenie”ale to na marginesie.

 

Teraz nowym gusłem staje się nowa choroba - orthorexia (z gr. ortho - słuszny, poprawny, prawidłowy oraz orexis – apetyt, pragnienie) nervosa, którą definiuje się jako „patologiczną obsesję na punkcie biologicznie czystej i zdrowej żywności”. Innymi słowy: zapotrzebowanie na pożywne i zdrowe jedzenie jest chorobą psychiczną, która musi być leczona, a symptomy choroby wykazują nawet ci, którzy przesadnie interesują się składem tego, co jedzą. Krótko mówiąc, ci, którzy odwrócą się od słabej jakościowo, za to obfitującej w toksyczne dodatki powodujące raka, żywności, cierpią na chorobę psychiczną. Bo czyż można nie uznawać produktów dużych korporacji preferujących zysk przed ludźmi? Pseudo-naukowcy idą dalej, bo przecież diagnoza choroby to jedno, a kuracja toksycznymi farmaceutykami produkowanymi przez takie same korporacje - to drugie.

 

I choć póki co orthorexia nie znalazła się w ostatnim wydaniach spisów chorób psychicznych, a mimo to zaczyna żyć własnym życiem, za sprawą kampanii, jaką rozpoczęły CNN, Fast Company, Popular Science i inne czołowe publikatory.

 

Ale jeśli przyjrzymy się motywom tych, którzy to lansują, zobaczymy rzecz w innym świetle.

 

Psychiatria jako taka jest niemal całkowicie zależna od firm farmaceutycznych, produkujących „leki” do „leczenia” tych „chorób”. Często są to spółki działające w cieniu w celu wymyślania kolejnych kategorii chorób psychicznych (i nie tylko), na które nowe leki są odpowiedzią.

 

Opisywany właśnie nacisk na popularyzowanie orthorexji, ma na celu w najlepszym razie zdusić w zarodku a w najgorszym zmarginalizować, żywieniową rewolucję.

 

Gdy ludzie uciekają od sztucznego jadła (a w ostatnich 5 latach produkty no-GMO zwiększyły swój udział w rynku spożywczym), producenci „toksycznej” żywności znaleźli się w zagrożeniu. Nie tylko zresztą oni, także cały przemysł farmaceutyczny, dla którego ważni są chorzy a nie zdrowi. Naturalną więc rzeczą, korporacje, teraz już jawnie, muszą wykorzystać państwo jako narzędzie, do obrony swoich interesów. Ale element finansowy jest „oczywistą oczywistością”, dla nas ważniejszy jest inny wniosek jaki z tego wypływa. Korporacje są ponad państwem i żadne państwo nie jest w stanie z nimi wygrać. Z wielu różnych przyczyn, do których wrócę przy innej okazji.

 

I nie jest to zjawisko nowe. Korporacje istniały niemal od zawsze, ale do czasu reformacji, która podkopała pozycję Kościoła Rzymskokatolickiego, który też był swego rodzaju korporacją, utrzymującą tamte jeżeli nie w ryzach, to przynajmniej w równowadze w stosunku do państwa. Po reformacji, której głównym i rzeczywistym celem, a nie deklarowanym, było przejęcie majątku kościelnego, oraz przejęcie „rządu dusz” w wyniku działań rewolucyjnych, a dalej–- ustanowienia rządu światowego w ramach NWO. Korporacje nie są celem, one są tylko narzędziem do wysysania pieniędzy i tresury społeczeństw. Orthorexia jest tu drobnym, choć ważnym elementem wskazującym niczym wskazówka kompasu, w którą stronę to wszystko zmierza.

 

KOMENTARZE

  • Tak działa wiara 250 lat w znamiona równowagi liczby nieparzystej 3.
    .
    System, w którym przyszło nam żyć coraz bardziej zaciska pętlę na naszej szyi.
    Odbywa się to po trochu, metodą salami, czy jak kto woli użyć innej metafory – powolnego podgotowywania żaby, która wrzucona do wrzątku od razu by zeń wyskoczyła, ale umieszczona w zimnej ale stopniowo podgrzewanej wodzie, nawet nie zauważy, że jest już gotowa.
  • Jedzenie stalo sie trucizna.Trzeba produkowac wlasne.
    Nie moge chodzic po restauracjach i barow fast food.Dokladnie po 30 minutach po posilku musze szukac ubikacji.Ruska grypa.Wiem, ze glownie jest to po glutaminianie sodu(Wegeta) ale tez musza to byc jakies inne substancje.Nie pomaga tez czytanie skladnikow na opakowaniu, nikt nie sprawdza ich prawdziwosci.Najbardziej denerwuje mnie opis na kefirach, jogurtach w USA.Opisy glosza ze produkty te zawieraja ZYWE bakterie.Nie ma tam zadnych bakterii, albo usuniete przez pasteryzacje albo przez chemie czy napromieniowanie radioaktywne.Robie kwasne mleko z pasteryzowanego mleka przez dodawanie lyzki kwasnego mleka z poprzedniego sloika, ktore kiedys sobie wychodowalem z mleka od znajomego farmera.Mozna dodac do pasteryzowanego mleka jogurtu amerykanskiego i przez tydzien nic sie nie dzieje az w koncu zaczyna smierdziec.Kupic od farmera surowego mleka w USA nie wolno po kara wiezienia.NWO.
  • @autor
    Tak jest dokładnie w każdej dziedzinie zdrowia.

    Z chwilą, gdy seks stał się tematem medialnym, nagle u jednych pojawiła się bezrefleksyjna apoteoza seksu, u innych seksofobia. Tak samo z alkoholem, jedzeniem, sportem.... też są uzależnieni od uprawiania sportu.

    Najmądrzejszą zasadą jest równowaga (zasada złotego środka) i brak przegięć.

    W zdrowiu psychicznym chodzi o to, by trzy ciężary (id, ego, superego) odpowiednio rozłożyć na trzy sfery, jakie mamy do obsadzenia (dom, sąsiedztwo, zagranica), przy czym superego w domu to fatalny wybór...

    W zawodowym uprawianiu sportu chodzi o to, by trening siłowy, ogólny i kierunkowo-sprawnościowy właściwie uplasować w kalendarzu przygotowań (wszyscy pamiętamy mułowatych polskich piłkarzy w na Euro w Austrii/Szwajcarii, którym trening siłowy zaaplikowano tuż przed turniejem).

    I tak samo powinno być z jedzeniem: jeśli obiad co do zasady zdrowy (mięcho, pyry i sałata, tego ostatniego najwięcej, mięcha najmniej, no chyba że ktoś fizycznie pracuje), to cukierek z polepszaczami smaku czy szklanka coli raz na tydzień nie mają absolutnie żadnego znaczenia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930